Dziś, zgodnie z obietnicą, wstawiam kilka zdjęć z odwiedzin u Joli. Mieszka ona w pięknym miasteczku Freudenberg. Wybraliśmy się tam wspólnie z Joasią. A oto kilka widoków z miasta.
A to ja na targu staroci - buszowałem przy stoisku z koronkami, ale cena 5 Euro za 1 metr mnie odstraszyła, więc nie zdecydowałem się na pytanie o inne.
A to już nasze trio :) Hmmm, coby tu napisać - no po prostu - za dobrze mi tam :)
A przypominając wczorajszą zajawkę prezentu od Joli prezentuję co dostałem.
Maszyna jest rewelacyjna, zwłaszcza że zawsze chciałem mieć maszynę do pisania :) Na dodatek jest w idealnym stanie i działa bez zarzutu. Co prawda parę przycisków i dźwigni muszę jeszcze porozgryzać, ale na to mam mnóstwo czasu.










