W końcu opuściła mnie niemoc twórcza. Wczorajszy dzień zaowocował zaległym wpisem do wędrującego albumu. Miało być w jednej tonacji kolorystycznej i coś co napawa nas optymizmem. Mój wpis będzie trochę dziwny, ale już wyjaśniam. Jeśli idzie o twórczość to jestem bałaganiarzem i najlepiej czuję się, gdy wokół siebie mam swój bałagan i ogólnie panuje totalny chaos. To nic, że nożyczki się zapodziały... wtedy wiem, że wszystko jest w normie :) Zatem mój wpis jest mocno czerwony....
W międzyczasie schnięcia farb, kleju itp. powstał wisiorek sutaszowy dla siostry na urodziny. Rozrysowałem cały wzór i wziąłem się za szycie. Nie jest idealnie, bo przeliczyłem się przy szyciu 4 sznurkami na raz. Do lutego mam jeszcze trochę czasu, więc może uszyję go raz jeszcze... zobaczymy. Na razie pokazuję to co powstało i proszę nie zwracać uwagi na krzywizny ;)